Pięciozłotówka

Pięciozłotówka upadła obok futerału, a ona zamiast ją podnieść i chuchnąć na szczęście, poczuła złość, że musi się po nią schylić. To ta miejska, grudniowa szarzyzna przygnębiała ją coraz bardziej. Nie chciała już patrzeć na zachlapane błotem ulice i przemykające koło niej czarne parasole. Nie chciała czuć w powietrzu wilgoci i słyszeć szumu deszczu. Tęskniła za światem pomalowanym białą kredką. Marzyła o parku przykrytym białym puchem, gdzie alejki skrzypią pod nogami, a gałęzie uginają się pod ciężarem śniegu. Marzyła, żeby zobaczyć dzieci rzucające się śnieżkami, z czerwonymi od mrozu policzkami. Tak bardzo chciała poczuć zimę całą jej mocą. A tu nic. Dookoła tylko szarość i obcy, zabiegani ludzie, obarczeni świątecznymi pakunkami. Podniosła monetę, wrzuciła do futerału, i po raz dziesiąty w tym dniu zaśpiewała: „ I’m dreaming of the white Christmas”.

Be the first to reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *