Jak zwykle przyjdzie nagle, jak wstrętny, niechciany intruz. Rozsiądzie się na parapecie i swym ogromnym cielskiem zakryje zewnętrzne światło. Wlepi we mnie wyłupiaste, świdrujące oczy i z całą mocą przeniknie w moją duszę. Osnuje cieniem moje ostatnie optymistyczne myśli. Przywoła do mej pamięci mroczne wspomnienia. […]